Pożegnaliśmy dr Danutę Nakoneczną

nak 01

Spotkaliśmy się dziś na Ostatniej Drodze dr Danuty Nakonecznej – Osoby, Która wywarła olbrzymi wpływ na tych, którzy mieli szczęście się z Nią zetknąć i uczyć się w szkołach przez Nią tworzonych.

Był rok 1982, trwał stan wojenny. Byłem wtedy w ósmej klasie podstawówki. Pewnego pięknego dnia mnie i jeszcze kilka osób ze szkoły, ktoś z nauczycieli zabrał na spotkanie informacyjne nowotworzonej  szkoły nazywanej wówczas Liceum Autorskie. Spotkanie prowadziła ONA. Krótki opis założeń szkoły, opis eksperymentu puławskiego realizowanego na początku lat 70-tych wystarczył. Wiedziałem już że to jest to. Wieczorem jeszcze zadzwoniłem do dr Nakonecznej. Pół godziny rozmowy wystarczyło. Pierwsza poważna decyzja w moim życiu została podjęta. A szkoła była inna niż wszystkie: autorskie programy lekcji, 60-minutowe lekcje, zielone szkoły, profilowanie od trzeciej klasy, brak dzwonków, młoda, pełna zapału kadra nauczycielska. To była szkoła do której chciało się chodzić. A w tym wszystkim ONA. Formalnie nie była nijak umocowana ale wiadomo było że jest najważniejsza i nikt nie podejmował się z dr Nakoneczną dyskutować. Trochę się z niej podśmiewaliśmy bo wszędzie Jej było pełno i zawsze miała rację. W końcu sama mówiła: Panie Boże spraw abym miała rację bo i tak zrobię to co uznam za stosowne.

W drugiej klasie dostąpiłem zaszczytu osobistej pochwały :) Po tym jak mieliśmy w szkole wizytę pedagogów z demoludów przypadła mi obsługa delegacji czechosłowackiej. Wieczorem dr Nakoneczna zadzwoniła do moich Rodziców podziękować i pochwalić :)

W czwartej klasie nawet miałem okazję odwieźć dr Nakoneczną do domu, a było to tak: już miałem spod szkoły odjechać samochodem, kiedy nagle z budynku wybiega dr Nakoneczna i słyszę „Stać! Nie obchodzi mnie czyj to samochód i gdzie jedziecie, proszę mnie odwieźć do domu!” Nie ośmieliłem się zaprotestować a na szczęście daleko nie było bo na Conrada :)

No i Mucek… Biały pudelek, którego znaliśmy wszyscy, bo dr Nakoneczna zawsze o nim mówiła a czasem z nim przychodziła. W efekcie na wszystkie psy wołaliśmy ironicznie „Mucek”. A jak u mnie w domu nastał kot, to na początku został potraktowany „Muckiem” jako imieniem zastępczym, tyle że ostatecznie imię to się przyjęło.

Kościół był pełen. Dr Nakoneczną żegnały poczty sztandarowe szkół z całej Polski. Na cmentarzu zaczepił nas jakiś mężczyzna: słyszę że jesteście z pierwszego rocznika, ja też tyle że z Puław, z rocznika 1970…

Zabrakło oficjalnej reprezentacji z jednej szkoły. Spuśćmy zasłonę milczenia której :-/

nak 02

 

nak 03