Sekrety Mostu Poniatowskiego (2)

Wracamy ponownie do sekretów warszawskiego mostu nazwanego imieniem księcia Józefa Poniatowskiego. W poprzednim wpisie mowa była o wschodnich wieżycach. Dziś zajmiemy się kolejnym sekretem. W tym celu udajemy się pieszo przez most. Uwagę naszą zwracają naprawdę przepiękne, kute barierki z secesyjnym wzorkiem.

Idąc z praskiej strony do Europy ;) Delektujemy się misterną kowalską robotą a po drodze jeszcze spotykamy kamienne ławeczki.

Niestety sielanka nie trwa długo. Dochodząc do linii brzegu, urocze secesyjne barierki się kończą…

Kończy się secesja i zaczyna się najprostszy, monotonny wzór – jeśli w ogóle można to tak nazwać. Barierki w takim układzie ciągną się praktycznie przez całą długość mostu bezpośrednio ponad rzeką.

Ładne to nie jest i z secesją nie ma kompletnie NIC wspólnego.

Ot barierka wykonana po linii najmniejszego oporu. Szczęśliwie gdy dochodzimy do drugiego brzegu, ni z tego ni z owego, jak czołg znienacka nasze śliczne barierki znów wracają.

Na kłódki miłości spuśćmy może zasłonę milczenia, niemniej kratka wraca, tyle że praktycznie dopiero na drugim brzegu Wisły. Aha po drugiej stronie mostu, sytuacja z barierkami wygląda tak samo. Zachowana jest pełna symetria.

Nasuwa się oczywiście pytanie o co chodzi?, albo WTF?- co kto woli. Wyjaśnienie tej kwestii jest dosyć proste i w sumie oczywiste. Otóż „nowa” – ta prosta – barierka znajduje się na tych przęsłach mostu, które uległy zagładzie w 1944 roku. Niemcy wysadzili most w powietrze 13 września 1944 roku. Zniszczone zostały cztery środkowe przęsła.

Kiedy odbudowywano most, zadziałano w sposób najprostszy i nikt się nie bawił w odtwarzanie kraty. Tym bardziej, że secesja raczej nie była ulubionym stylem powojennych architektów.

Tak więc między innymi po barierkach można rozpoznać, które fragmenty mostu są tymi rekonstruowanymi po II wojnie światowej a które zachowane są w stanie mniej więcej pierwotnym. Piszę „mniej więcej” bowiem most był przebudowywany, poszerzany etc. i różni się co nieco od swojej pierwotnej postaci. Ale o tym później.

Na koniec zerknijmy na jeszcze jedno zdjęcie. Tu widać z dołu styk starej i nowej barierki. To jest w pewien sposób granica. Uważne oko dojrzy pewnie jeszcze coś. A co – to wyjaśnię w którymś z kolejnych wpisów.

C.d.n.