Matras.pl? Nieee, dziękuję. Nigdy więcej

matrassms

Zamówiłem książkę w matras.pl – co jak się okazało było błędem, którego nie zamierzam powtórzyć. Dosyć szybko przyszedł sms jak wyżej i mail – w którym zwracam uwagę na podkreślenia:

matrasmail

Udałem się zatem wczoraj do Arkadii – specjalnie, bo wyjechałem dziś z Warszawy – i uderzyłem do księgarni, gdzie paczka miała czekać. Podałem imię i nazwisko – pani nie potrafiła znaleźć. Podałem numer zamówienia – jak wyżej. No to poprosiłem o stosowne potwierdzenie na piśmie:

matrasosw

W księgarni wyjaśnienie czegokolwiek okazało się niemożliwe – bo to dwie różne firmy, kierownika nie ma etc. Trzeba dzwonić na infolinię. No to dzwonię. I sprawa okazała się prosta: wszystko to moja wina, bowiem podobno zamawiając, kliknąłem fakturę i paczka przyszła zaadresowana na Tutor a nie Tomasz Dygała. I to jest mój problem bo paczka leży sobie w Arkadii i mam przyjść ją sobie odebrać.

No do jasnej cholery, czy naprawdę nie można znaleźć i zlokalizować paczki po numerze zamówienia? Czy naprawdę muszę wiedzieć jaki Matras ma system wyszukiwania? No jak widać tak. Dwie betonowe panie z infolinii mi wytłumaczyły, że wszystko to moja wina i żebym spadał na bambus i że nie ma mowy żeby teraz mi wysłali paczkę do domu na swój koszt.

Gratuluję Matrasowi postawy „frontem do klienta”. A z mojej strony – no cóż, tej firmie dziękuję bardzo, więcej nie skorzystam.