Dlaczego warszawska Praga na zawsze pozostanie w Azji

Praga 01

Zacznijmy od tego, że należę do tych, którzy twierdzą że Praga do Warszawy się nie zalicza. I już.

Nie trzeba być odkrywcą żeby gołym okiem stwierdzić, że miasto jest przedzielone na pół Wisłą, w sposób, który powoduje, że de facto prawo- i lewobrzeżna Warszawa to są dwa kompletnie różne organizmy miejskie, tyle że połączone wspólnym systemem komunikacyjnym. Przez lata, dla mnie mieszkającego 35 lat na Żoliborzu, wyprawa za Wisłę była czymś niezmiernie rzadkim i do niczego niepotrzebnym. Przez lata praktycznie jedynym powodem dla którego przekraczałem Wisłę była konieczność dostania się na Dworzec Wschodni. Znaczy bywałem na Saskiej Kępie ale to akurat jest europejska enklawa  na wschodnim brzegu Wisły. Od wczesnego dzieciństwa mam głęboko zakorzenioną niechęć do Pragi i mówiąc szczerze kompletnie nie wiem czemu. Niemniej, jak sądzę, większość rdzennych warszawiaków, na hasło „Praga”, kojarzy Ząbkowską, Brzeską, Różyc, Stalową – miejsca, gdzie wedle powszechnego mniemania, można dostać w ząbki i stracić portfel. W obraz ten wpisują się blokowiska Bródna, gdzie znaleźć można cały przekrój społeczeństwa. Bródno to niby nie Praga ale jakoś tak dla mnie Praga, Bródno, Targówek, Szmulki stanowią nierozerwalną całość. Co innego Grochów i wspomniana Saska Kępa. Tak samo Tarchomin.

Praga 05

Wracając do meritum. Praga kojarzy się z tzw. elementem, co dodatkowo potęgowane jest przez wygląd praskich budynków. Odrapane z tynku rudery, sypiące się resztki elementów dekoracyjnych (wprawne oko szybko dojrzy iż wszystkie te rudery były kiedyś ładnymi wielkomiejskimi kamienicami), porzucone domy czekające aż się wszystko rozsypie. Rudery stojące na głównej ulicy miasta – Targowej – naprawdę nie wzbudzają zaufania. Pewnego niedzielnego poranka znalazłem się na Targowej i o ile podoba mi się jak urządzono ulicę po otwarciu drugiej linii metra, o tyle spotkałem tu albo „wczorajszych” żulików albo faceta grzebiącego w śmietniku albo opryszkowatą grupkę mówiącą po rosyjsku i wreszcie handlarzy papierosami, którzy wcześniej głośno kłócili się na ulicy w języku będącym jakimś mixem rosyjskiego i niemieckiego. A miasto to z jednej strony architektura, budynki ale jednak przede wszystkim tworzą je ludzie. Parę dni temu znalazłem się w Parku Praskim – cca pół godziny spędziłem wygrzewając się na ławce i obserwując otoczenie. No i jaki język dominował wśród tłumów przechodzących przez park? Rosyjski.

Praga 02

Kolejną kwestią jest budynek będący symbolem architektonicznym Pragi, dominującym w krajobrazie, widocznym niemal zewsząd, w dodatku nie mający nic wspólnego z polską tradycją architektoniczną. Nie, nie mówię o pałacu kultury lecz o cerkwi prawosławnej p.w. św. Marii Magdaleny. Przy całym szacunku dla prawosławia, jej obecność w tym miejscu powoduje, że człowiek od razu czuje się w innym kręgu kulturowym.

Cerkiew z Targowej róg Kijowskiej
Cerkiew z Targowej róg Kijowskiej

Zdecydowanie integracji obu części miasta nie sprzyja odwrócenie i oddalenie od rzeki. O ile na lewym brzegu Wisły trwa odwracanie tej tendencji – powstają bulwary, nad Wisłę zszedł Uniwersytet Warszawski czy Centrum Nauki Kopernik o tyle Praga jest od rzeki oddzielona szerokim pasem zieleni. Poczynając od nabrzeży porośniętych naturalną roślinnością łęgową, co jest ewenementem na skalę przynajmniej europejską, objętym ochrona przyrody. Dalej mamy olbrzymi obszar ZOO, Park Praski i dopiero jakiś kawałek osiedli dochodzących do nabrzeża w rejonie dawnej rogatki wodnej. Zieleń jest nie do pokonania, tak więc obawiam się, że nie da się wiele zrobić żeby zbliżyć Pragę do Warszawy. Wprawdzie pojawiły się teraz pomysły kładki pieszo – rowerowej łączącej miasto z Pragą. Podobno ma być realizowane połączenie Bednarskiej z Okrzei, nie wiem tylko po co akurat tam. Moim zdaniem, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłaby kładka na linii mostu Zygmunta Augusta tj. łącząca Mostową/Boleść z Ratuszową. Wówczas połączono by  Stare Miasto z Parkiem Praskim ułatwiając komunikację i przepływ turystów w stronę ZOO.

Cerkiew widziana zza pl. Hallera
Cerkiew widziana zza pl. Hallera

Na koniec argument poniżej pasa: jak Praga może się mienić częścią Warszawy, skoro nie było tu Powstania. Parafrazując „Psy”: co ty Prago wiesz o Powstaniu…

Tak więc niestety, Praga na zawsze pozostanie azjatycką częścią miasta i obawiam się, że pomimo administracyjnych granic, jednolitej komunikacji, to jednak tak naprawdę nigdy nie będzie częścią Warszawy, bo Warszawa leży na lewym brzegu Wisły.

No i na koniec słówko: pomimo całej swojej odrębności, a może zwłaszcza dzięki niej, Praga mnie fascynuje i zachęca do jej dogłębnej penetracji, o czym z pewnością jeszcze nie raz, nie dwa napiszę :)

Praga 07

Patrz też post scriptum do niniejszego tekstu

O reakcji pewnego przewodnika: Daniel Echaust – jeszcze chamstwo, czy już przestępstwo

Komentarz na portalu warszawa.pl

====

Zostań przewodnikiem po Warszawie.

24 maja 2016 r startuje kurs przewodników po Warszawie. Szczegóły: www.kursprzewodnicki.pl

  • Hubert

    Niech Pan zamiast kolekcjonować certyfikaty, przeczyta ze dwie książki o Pradze i zapozna się z jej historią, bo jak dysponuje Pan równie wybitną wiedzą na temat innych dzielnic Warszawy, to już lepiej się przejść samemu z otwartą Wikipedią na telefonie (gdzie jakby się Pan pofatygował zajrzeć, to by Pan się dowiedział, że Powstanie – choć z różnych przyczyn nie trwało długo – jak najbardziej miało miejsce również na Pradze).

  • Agnieszka Murati

    Mieszkam w Warszawie od prawie 22 lat , jestem ” słoikiem „. Nie wstydzę się tego i nigdy nie powiem ze jestem z warszawy , natomiast zawsze używam zwrotu …. jestem Praska nie Warszawska ! . Ciśnienie skoczyło mi maksymalnie a słowa ” rynsztokowe ” same cisną sie na usta ! Celowo użyłam zwrotu ” rynsztokowe ” bo idealnie pasują do wyżej czytanej lektury :) . Szanowny Panie bez urazy ale ja jako Słoik Praski znam bardziej historie Pragi niż Pan .

  • Anna Straszyńska

    Szanowny Panie, takich bredni jak Pan tu wypisuje to jak żyję, nie widziałam! Urodziłam się i wychowałam na Pradze, dodatkowo w przeciwieństwie do Pana, znam jej historię i mimo iż nie mam tylu „zacnych” certyfikatów jako przewodnik, ludzie ochoczą chadzają ze mną na spacery właśnie ulicami Pragi. Serdecznie polecam chociaż lekturę wspomnień Antoniego Żurowskiego no i zapoznanie się z jego sylwetką jako komendanta Obwodu VI – Praga w czasie Powstania, dalej proponuję dzieło Pawła Elszteina – to elementarna wiedza, którą powinien posiadać każdy przewodnik miejski, wycieczkę do Muzeum Pragi no i…. dyskusję ze starymi mieszkańcami, ale do tych ostatnich nie tylko trzeba wyjść z domu, ale trzeba umieć się jakoś zachować! Nie pozdrawiam, bo szkoda życzliwości dla osób, które nie szanują lokalnych społeczności.

    • Sylwia Dobrzańska

      Dziękuję Aniu. Brawo.

  • Zbigniew Strucki

    Jeżeli to tekst ironiczny, to ironia jest mało czytelna. Jeżeli merytoryczny, to wybacz, ale bardzo, bardzo słaby.

  • NIKKA

    Kto temu czlowiekowi dal certyfikat przewodnika? Na stadionie kupiony?

  • Łukasz Laskowski

    Zanim Pan napisze, o braku Powstania Warszawskiego na Pradze, polecam zapoznać się z historią budynku telefonii na Brzeskiej :)

  • CzegePL

    Tekst równie słaby i mało inteligentny co jego autor…zamiast czytać te bzdury lepiej iść do kibla i się wysrać…to i tak będzie lepsze spożytkowanie czasu

  • Paweł Wrotek

    Jako rodowity Prażanin powiedzialbym po Prasku co o tym mysle ale przywolales nieuku Psy wiec „Co ty wiesz o Pradze????!”slyszales o rzezi Pragi????Na Pradze nie bylo Powstania???poczytaj potem napisz.A propos twojego Zoliborza…w latach 80tych na Wawrzyszewie ktory jest jego czescia krowy sie pasly(filmy Barei)….

    • Monika Chylińska

      Błagam co do Pragi zgadzam sie w 100%, ale proszę sie nie kompromitować mówią , że Wawrzyszew to Żoliborz, bo pisze pan jak ten przewodnik dla którego Bródno to też Praga!!!!!

      • tomaszdygala

        Polecam czytanie ze zrozumieniem. To może raz jeszcze: „Bródno to niby nie Praga ale jakoś tak dla mnie Praga, Bródno, Targówek, Szmulki stanowią nierozerwalną całość.”

        • Monika Chylińska

          Tak są tu szarości i półcienie w wypowiedzi , ale sens jest taki, że do jednego worka wrzuca sie części miasta o odmiennej historii, strukturze urbanistycznej i społecznej z jednej strony pan wkłada Pragę Północ, Bródno, Targówek i Szmulki, a z drugiej strony pana opozycjonista Żoliborz i Wawrzyszew to tak jak byście chcieli powiedzieć wszystko mi jedno ale Wola, Ochota i Mokotów to to samo. No nie to samo, gdyby to było to samo to nie nazywałoby sie inaczej. Etymologia nazw miejsc bardzo dużo o nich mówi. Dlatego apeluję do pana o mniejszą swobodę i spontaniczność wypowiedzi, a większe wgryzienie sie w historię. Np. Praga to bardzo bogata część Warszawy, a Szmulki bardzo biedna – to jest juz różnica- tak czy nie. Dlaczego Praga była bogatą dzielnicą odpowiedź tkwi w nazwie głównej ulicy TARGOWA. Dlaczego stare przepiękne i bardzo bogate w wystroju i wnętrzach kamienice mają teraz wygląd ruder (co się baaaaardzo powoli zmienia) ponieważ większość władz powojennych myśli jak pan, Lewa strona Wisły good, Prawa fuj. Żeby zobaczyć piękno i wartość, trzeba otworzyć oczy, również te oczy wyobraźni.

  • Michał Dudikoff

    Chyba tekst pisany na polityczne zamówienie hgw, która ma takie pojęcie do Pradze, co ja o mongolskim balecie. Jeśli Pan jest przewodnikiem, to ja jestem cesarzem Japonii.

  • 19warszawiak16

    Żoliborz to nie Warszawa, to osobny organizm miejski! Mieszkam w Śródmieściu od urodzenia i nigdy nie musiałem być na Żoliborzu. Widać różnicę między Krakowskim Przedmieściem, a wiejską uliczką na Żoliborzu.

    • Pionierka

      Racja, Żoliborz jest osobnym organizmem miejskim, bo powstał jako przemyślana całość urbanistyczna. I ta odrębność nie jest niczym złym, o co należałoby się obrażać. Charakter Śródmieścia i Żoliborza są kompletnie inne – to jest fakt. I znowu: czy to coś złego?

  • Monika Chylińska

    Jako Architekt i Urbanista od bardzo dawna jestem związana emocjonalnie i zawodowo z Pragą, chociaż mieszkam na Żoliborzu.Myślę, że problem rozdzielenia przez pana Pragi od Warszawy wynika z braku wiedzy historycznej, a w szczególności specyfiki historii budowy miast – tu Warszawy. Zarówno Prawobrzeżna Warszawa jak i Lewobrzeżna Warszawa tworzą bardzo spójną przestrzeń miejską z historycznego i funkcjonalnego punktu widzenia, nie są jednak tworem typowym dla sposobu budowania miast nad rzekami i to jest charakterystyczna cecha dla miasta Warszawy, że ma taki , a nie inny układ urbanistyczny w tym przede wszystkim odwrócenie od Wisły. Warszawa ma wiele takich specyficznych rozwiązań urbanistycznych i planistycznych i powinien pan sie z nimi zapoznać bo bez tej wiedzy nie wiem co pan robi jako przewodnik po tym mieście, bo opowiadanie ludziom „tu mieszkał Chopin , a tam Prus” to nie jest opowieść o mieście tylko o ludziach, a miasto to przede wszystkim architektura, a dopiero później ludzie, bo Nowy York nie był by Nowym Yorkiem bez Manhattanu i jego wieżowców, a ludzie tam zmieniają sie jak w kalejdoskopie od Indian do hindusów. Tak samo w Warszawie. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka dla pana – tak na prawdę to ze Starej Warszawy została tylko Praga bo reszta jest odbudowana czyli nowa, a te stare kamienice na Pradze i ich układ urbanistyczny to skarb naszej historii ( tu dodam istniejący tylko dzięki mojemu Ojcu, który wbrew zapędom władzy zastąpienia starego nowym, tak prowadził prace planistyczne (jako Generalny Projektant Centrum Pragi) , żeby tę starą tkankę miejską zachować dla potomności) niestety zabrakło go po 1990r.

  • M.

    Szanowny Panie, urazy nawet te głębokie i niewiadomego pochodzenia można leczyć. Polecam wizytę u dobrego psychologa. Może pomoże również na ziejącą z Pana pogardę dla tej części miasta, o której, jak widać, nie ma Pan za dużej wiedzy. Ciekawe skądinąd, że wśród certyfikatów wymienia Pan ten z Muzeum Polin, kiedy z Pana wypowiedzi wynika, iż z ideą wielokulturowości nie ma Pan za wiele wspólnego, podobnie jak z szacunkiem do innych (niż Pan) ludzi. Pozdrawiam serdecznie.

  • Gaweł

    Problem z tym tekstem jest taki, że nie za bardzo wiadomo, o co w nim chodzi. Autor zaczyna go od słów „Praga nie zalicza się do Warszawy”. Jest to obiektywne stwierdzenie (a nie subiektywna opinia pt „nie lubię Pragi”), wiec czytelnik oczekuje w dalszej części na argumentację. Argumenty, które zajmują pozostałą część tekstu, są nielogiczne, żeby nie powiedzieć absurdalne. Dowiadujemy się, że Praga nie zalicza się do Warszawy gdyż: 1.autor ma niechęć do tej dzielnicy (chociaż jak przyznaje, „sam nie wie czemu”); 2.dzielnica, chociaż jest skomunikowana z centrum miasta, leży po drugiej stronie rzeki; 3.są tam zaniedbane budynki; 4.znajduje się tam budynek „nie mający nic wspólnego z polską tradycją architektoniczną”; 5.za krótko walczyli tam powstańcy w 1944 r. (i za mało ich tam zginęło); 6.po ulicach chodzą nieciekawi ludzie. Wywód ten zakończony jest stwierdzeniem, że Praga jest w związku z tym „azjatycką częścią miasta”. Finis coronat opus. (Jak dla mnie zabrakło tylko argumentu, że żyją tam, nie mające nic wspólnego z warszawskim środowiskiem naturalnym, niedźwiedzie brunatne, które też nie walczyły w powstaniu /może dlatego, że brunatne/)

  • Magda

    Panie Dygała, wstyd mi za Pana. Wszystko w temacie.

  • Gerdigosia P

    Niefajnie Pan to napisał, Panie Tomaszu, i w dodatku zastanawiająco pobieżnie. Ze zdjęć widać, że spacerował Pan ulicą Targową. A czy wie Pan, dlaczego ma ona taki kształt i taką nazwę? Ponadto, w przeciwieństwie np. do Budy i Pesztu, Warszawa nie składała się z 2 miast, tylko właśnie z takich 2 części. Smutne jest, że jako warszawiak i przewodnik widzi Pan w tej części miasta tylko to, co co razi, a pomija Pan to, co pozytywne, prezentując tak niewielką znajomość tej części miasta i tak stereotypowy pogląd.
    Owszem, ta strona Wisły nie każdemu musi się podobać, ale przede wszystkim proszę skorzystać z wiedzy, jaką można zebrać z komentarzy do tego postu i zgłębić historię tych miejsc, datowaną jeszcze sprzed założenia miasta Warszawa.

    • tomaszdygala

      Dziękuję za tę wypowiedź, aczkolwiek zwracam uwagę, że nie piszę o przyczynach czegokolwiek tylko opisuję jakiś stan rzeczy, widziany moim okiem.
      Muszę się jednak odnieść do jednego fragmentu:

      > w przeciwieństwie np. do Budy i Pesztu, Warszawa nie składała się z 2 miast, tylko właśnie z takich 2 części.

      Otóż Warszawa obejmuje Pragę od 1791 – od ustawy o miastach uchwalonej w kwietniu 1791. Wówczas zlikwidowano jurydyki i od tego momentu możemy mówić o Pradze jako części Warszawy. A tak po prawdzie to Warszawa składała się nie z dwóch części, tylko kilkunastu – tzw. jurydyk czyli małych prywatnych miasteczek.

      Pozdrawiam :)

      • Gerdigosia P

        Owszem, ale nie chodziło mi o wymienianie jurydyk czy innych osiedli i majątków, tylko o lewo- i prawobrzeżną część miasta.
        Miło mi w każdym razie, że odpowiedział Pan na komentarz. Pozostaję z nadzieją, że w odkryje Pan – na Pradze i ogólnie w „tej drugiej” części Warszawy – to, co unikalne, ciekawe i wartościowe, i że to Pan opisze, zapraszam :)

  • Łukasz Molenda

    Tekst można traktować jedynie jako kiepską prowokację, aby wzbudzić zainteresowanie swoją marną osobą. Nie ma co się odnosić do konkretnych fragmentów ponieważ całość jest żałosna.