Akcja Pieseł z Zawadką Rymanowską w tle

ruda 01

Prolog

Niedziela 10 lipca wieczorem, przychodzimy do Zawadki od strony Lubatowej, tuż przed nami parka turystów, którzy z Cergowej przyprowadzili uroczego pieska. Ruda, zadowolona morda. No i tak niezmiernie urokliwa że aż się wszystko człowiekowi skręca. Piesio doskonale się czuje w tłumie ludzi, a mizianie to coś co uwielbia. U Anki od razu włącza się błysk w oku i uruchamia opcja „no przecież nie zostawimy w potrzebie biednego pieska”.

Dzień pierwszy – poniedziałek

Słowo się rzekło, skoro mamy zająć się pieskiem to czas na pierwsze kroki z tym związane. Jedziemy do Dukli nabyć drogą kupna obróżkę i smycz dla pieska. No i zaczynamy myśleć nad imieniem dla, roboczo nazwanej Rudej. Ruda tymczasem znajduje sobie miejsce do spania w… naszych śpiworach. No weź i odmów biednemu pieskowi…

Dzień drugi – wtorek

Mieliśmy pójść do weta i psa zaszczepić, ale podłączamy się pod ogólną akcję pod tytułem lenimy się, taplamy w Jasiołce i nic nam się nie chce. Nad Jasiołkę trzeba było jednak dojść, zobaczcie jak prezentowała się młoda dama, nieprzyzwyczajona do obroży ani tym bardziej smyczy.

ruda 03

No właśnie, powróciła kwestia imienia. Sprawa niby oczywista ale jednak nie. No to wobec tego fejsbuniu pomóż:

ruda 06Konkurs na imię wygrała Ania Mikłasz – sierpniowa bazowa w Zawadce – i piesek od tego momentu zaczął być nazywany Bazą. Uzasadnienie w sumie oczywiste.

Po powrocie piesek znowu znalazł sobie miejsce w naszych śpiworach. No dobrze.

Dzień trzeci – środa

Obudziłem się z psią mordą na ręku. Znaczy piesek się zadomowił. Dziś przyszedł czas na szczepienie. Skorzystaliśmy z podwózki i bach do weta. Szybkie kłucie i po strachu. Jeszcze tylko odkleszczanie i już. Po wszystkim. No prawie bo we czwartek mamy podać tabletki na odrobaczanie. W międzyczasie zainteresowanie pieskiem wyraziła Alicja, która najpierw się krygowała a potem zapałała do Rudej upsss Bazy wielką miłością i zdecydowała się ją zabrać do Warszawy.

Piesek zmęczony szczepieniem większą część popołudnia przespał w naszych śpiworach.

Wieczorem na bazę przyszła czwórka turystów: troje małolatów plus jeden cca 30 latek, w tym jedna dziewczyna. Wszyscy z szeroko rozumianych okolic Katowic. Położyli się spać w tym samym kopulodromie co i my. Pies jak zwykle uwalił się spać miedzy naszymi śpiworami.

ruda 04

Dzień czwarty – czwartek

Rano czuję jak pies wstaje i zaczyna się kręcić po bazie. Alicja widzi go na terenie. Jakoś wcześnie wychodzi grupka turystów z Katowic. A wraz z nimi znika pies.

Ale jak to? Ot tak wzięła i sobie poszła? No chyba przecież nie zabraliby psa z bazy? Gdyby poszedł za nimi to przecież każdy (?) rozsądny by odprowadził psa na bazę…

Psa nie ma. A my dostajemy szału. Chodzimy, szukamy, rozglądamy się, gwiżdżemy i tylko nam coraz gorzej. No przecież ta durna ruda morda nie poszła za nimi do Iwonicza?

Łudzimy się, że wróci na wieczór tak jak w poniedziałek. Tia, znacie bajkę o łodzi?

ruda 05Dzień piąty – piątek

Trwa wielka smuta, bo ta durna ruda morda się oczywiście nie zjawiła. Idziemy w międzyczasie na całodniową wycieczkę, korzystając z ładnej pogody. Zapominamy, przynajmniej na chwilę o tej głupiej rudej mordzie.

Wieczorem zaczyna się spędzik lubelskich przewodników i nagle dostajemy informację, która stawia nas do pionu: Baza widziana była na deptaku w Iwoniczu Zdroju! A więc jednak… A więc jednak poszła z katowickimi małolatami. No do kurwy nędzy tak trudno było psa odprowadzić na bazę? Tak trudno było spróbować skontaktować się z bazą? Za to pewnie prosto było porzucić piesia w Iwoniczu. Ciśnie mi się tu na usta znacznie więcej niecenzuralnych słów. GRRRRRR…

Dzień szósty – sobota

To dzień naszego wyjazdu. Mieliśmy wyjść z Zawadki koło południa ale skoro pies był widziany w Iwoniczu to wyjdziemy wcześniej, żeby się porozglądać. Już mamy wychodzić, kiedy Chomik organizuje nam transport do Iwonicza Zdroju. Jedziemy z jego żoną i córką, które są chętne żeby pieska przygarnąć. Chodzimy i szukamy. Szukamy i chodzimy. I tak w kółko. Ostatecznie siadamy w Zdrojowej, w węźle na deptaku i paczymy…

ruda 07Patrzymy, wypatrujemy, bowiem z poczynionego przez nas policyjnego niemal wywiadu, wynika że pieska widziano na deptaku we czwartek, że jakaś pani wzięła ze Zdrojowej miskę z wodą żeby tą głupią rudą mordę nakarmić, że Baza bawiła się z dziećmi… Liczyliśmy że wcześniej czy później powinien ktoś wyjść z nią na deptak. Przyjęliśmy założenie że to może ktoś z kuracjuszy przygarnął piesia. Po posileniu się wychodzimy pojedynczo się rozejrzeć. Anka idzie do góry. Wraca po pół godzinie. Po jakimś czasie ruszam ja. Tym razem w dół. Idę patrzę, pogwizduję i nic. Aż nagle oko moje zatrzymało się na…

ruda 02Ta DAAAAA!!!!! No i dalej już było z górki :) Telefon do znalazców, ich wielka radość że nie muszą się z Bazą rozstawać. Okazało się że Bazę przygarnęła pani, prowadząca w Rymanowie Zdroju kwiaciarnię, na co dzień mieszkająca w Iwoniczu Zdroju. Piesio ma teraz dom z ogródkiem, koleżankę rasy husky a z nowymi właścicielami ogląda telewizję leżąc na kolanach. Przekazaliśmy wszelkie informacje jakie mieliśmy, zaświadczenie o szczepieniu i frrruuuu. Spokojni i zadowoleni pojechaliśmy do domu. Podkreślić należy że znalazcy szukali właściciela Bazy – rozwiesili ogłoszenia, wrzucili info na fejsa.

ruda 08

Podziękowania

W tym miejscu należą się podziękowania dla całej armii ludzi, którzy chcieli pomóc:

  • dla państwa znalazców za wszystko co zrobili po znalezieniu Bazy, w tym za kontrolę weterynaryjną;
  • dla Alicji za chęć przygarnięcia Bazy i za wsparcie także przy kosztach;
  • dla Chomika i jego Rodziny za najcenniejszą informację i transport do Iwonicza oraz chęć przygarnięcia Bazy;
  • dla pani lodziarki z Bazaru za zainteresowanie się pieskiem i napojenie go;
  • dla pani z restauracji Zdrojowa za udostępnienie miski z wodą i napojenie pieska;
  • dla Pawła z Lublina za wsparcie i dowiezienie na szczepienie;
  • dla Tuposława za chęć dowiezienia pieska do Warszawy;
  • dla Dagmary za chęć pomocy przy transporcie pieska na wypadek gdyby wrócił do Zawadki;
  • dla pana z Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gminie Iwonicz Zdrój za chęć pomocy i zainteresowanie problemem.

Jeśli kogoś pominąłem to przepraszam… Ale de facto cała armia ludzi szukała jednej zagubionej, głupiej rudej mordy :)

Post scriptum

Jak Dagmara donosi z Zawadki, pojawił się tam rudy lisełek, który ewidentnie szuka domu…

ruda 09

A na koniec, co to jest Zawadka? Ano chałupa, oficjalnie baza namiotowa w Zawadce Rymanowskiej prowadzona przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Lublina czyli SKPB Lublin. A jak tam jest? Zobaczcie sami na filmie nakręconym przez ‚moją’ przewodniczkę Patrycję: